SAM ZE SOBĄ SWOJĄ DROGĄ

   

Teraz jesteś usprawiedliwiony

Możesz iść prosto w czarne chmury

Żaden deszcz, żaden płacz

Żaden czarny ptak

Nic nie równa się krajobrazom, jakie więzisz w sobie

Jesteś jednym z nas

Kontestatorem konduktów

 

Jak zadumany majster

Pochylasz swe oblicze nad rozszarpaną ścianą

I świeżą bielą próbujesz

Załatać to co kiedyś

 

Ale dzisiaj to zostaw

 

Odeszła Ona bezpowrotnie

Mówisz tak łagodnie

Ta która scalała każdy twój kontur

Odeszła a ty milczysz jak zadumany krytyk

Nad jednym małym obrazem

Białym tłem czy może lustrem w zakurzonej galerii

Już nawet nie widać…

 

Dziś nawet słońce świeci inaczej w gabinecie

Woskowych figur

Bo nie ma nic gorszego niż widok amputowanego ducha

Na to nie ma protezy- jak krzyczał płk. Frank Slade


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

GREG ZORBA. PIĘKNA KATASTROFA

BAJKA O POCIĄGU

BAJKA O GITARZE