DO CIEBIE, MÓJ M-IŁO-ŚCIWY ŁOWCO SENSÓW

 


Ty wygrywasz

Tak, ty, który to czytasz

Rozumiesz mnie lepiej

Niż niejedna przypadkowo spotkana

Rozumiesz ten niewyspany list

To cv bez c.d.n.

Jak wyciągam dłoń, ty nadstaw policzek - będę zobowiązany

Zdradziłeś naszą tajemnicę

Czytasz i wiesz jaki będzie ruch na szachownicy

Widzisz, świecisz lampą halogenową

Intuicji i dobrego stylu

Widzisz panoramę, ja

Rzucam puzzle

I jak Cezar oświadczam

Że kości zostały rzucone

Ale to ty mnie osądzisz

I zapytasz z wyrzutem o sonet na pożegnanie

Ty znasz te chwyty, ja je tylko przeżywam

Objawienie, samouwielbienie i potępienie

To ty przejrzałeś emocje jak klisze

Ty wygrałeś, bo widzisz mnie jak uciekam

Z więzienia, gdzie nie tak dawno było całkiem biało

A teraz próbuję się wydrzeć

Ty wygrywasz, wiesz gdzie jest droga i jakie było pierwsze słowo

Które lata świetlne, całe lasy i pustynie temu rzuciłem w początkach ery

Widziałeś jak raczkuję i jak teraz podpieram się kijem

Czemu tu zgiąłem kartkę?

To proste składałem to, co nie poskładane

Ty wygrywasz i łowisz złote ryby

Nad jeziorem, w którym ja zgubiłem całą

Swoją ikrę i łez nie żałowałem

Teraz jednak masz to, czego chciałeś

Ty wygrywasz! Za te wszystkie samotne lektury

Za to że więcej czytasz niż żyjesz

W niejasnych kontekstach bez rytmów

I rymów – tak modniej

Więc życzę ci i sobie

Zawsze wygrywaj i trwaj i domknij tą ostatnią frazę jak drzwi

Gdy naokoło dym z fajki bajarza gryzie w oczy

ale

nade wszystko pragnę

zwy-cię-żyć

jedno małe zwycięstwo

po tylu pytajnikach i wielokropkach

wreszcie jedna kropka

sam przyznasz – chyba się należy

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

GREG ZORBA. PIĘKNA KATASTROFA

BAJKA O POCIĄGU

BAJKA O GITARZE