HOSPICJUM


 

Wziął

em

Miotłę

I odkurzacz

Na wszelki wypadek

Wyrzuciłem

I odwiedziłem

 

Nie przyznałem się jeszcze

Nie okazałem

 

Chusteczka wypadła na brudny hol

 

Ktoś zadął w róg

 

Rozpoczęło się

 

Zapłakał

Płakałem

Też

 

Wybił gong

 

Firana się poruszyła

I chłód

Znów

wszedł

 

Wróciłem już inny

 

Świeżą

Farbą przykryłem

 

Tłumaczyłem

 

Odświeżyłem

 

Nie leczyłem

 

Owoce położyłem

Zamyśliłem się

Czy to wszystko na co mnie stać?

Dla siebie

I co dalej?

 

Zawsze wiedliśmy to pytanie na manowce

Teraz tylko pielęgniarki są bardziej rozmowne


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

GREG ZORBA. PIĘKNA KATASTROFA

BAJKA O POCIĄGU

BAJKA O GITARZE