Posty

POWRÓT DO TAMTYCH DNI

  Tamte dni. Takie proste i szczęśliwe, gdzieś między huśtawką a trzepakiem, gdzieś między tymi wysokimi blokami, między którymi ustalaliśmy granice naszych królestw, żując z satysfakcją gumę. Zamki budowane ze sztachet i kartonów, miecze tak na szybko zerwane z drzew, by skrzyżowały się w porę i rozpoczęły pojedynki o jedną z koleżanek, która obiecała dać całusa. Tamte dni zapisane na tych czarnych taśmach, odtwarzanych w złotej sepii sentymentalnego słońca. Tamte dni niesione z wiatrem, gdy czekaliśmy na dziewiczych plażach, widząc już na horyzoncie piękne plastikowe okręty Lego obiecane przez dalekiego wujka z zagranicy. Tamte dni w tych w małych mieszkaniach, gdzie na meblościankach był cały świat. I telewizor i jakiś stary komplet encyklopedii PWN. Codziennie budowaliśmy sobie rzeczywistość od nowa, przekładając klocki tu i tam, bo przecież wciąż było za mało. I nie ten kolor i nie ten rozmiar. Klocek, ubranie, jedzenie, cokolwiek. Ale zawsze można było inaczej. Tak rozw...

LALKA

BIEDNY PAN WOKULSKI   Pamiętam, jak w szkole przerabialiśmy „Lalkę”. Dla wielu z nas, znudzonych już mocno wydumanymi abstrakcjami Słowackiego czy zbyt patetycznymi frazami Mickiewicza, ta historia o bogatym kupcu, który stworzył siebie od nowa (self-made man) była naprawdę czymś ożywczym a może nawet inspirującym. Nawet ci, którzy nie przepadali za językiem polskim mówili, że wreszcie jest coś do poczytania, bo wcześniej to jakieś poetyckie pierdoły, jakieś widma duchy i nie wiadomo, jak w ogóle to ogarnąć…zwłaszcza w arkuszu maturalnym, gdzie liczy się przecież ścisłość wypowiedzi. Chociaż w tamtym nerwowym czasie przygotowywania do matury trudno było tak po prostu się zrelaksować nad książką, gdy jeszcze były inne przedmioty do zaliczenia. Zestresowany młody czytelnik nie tyle skupiał się nad urodą języka, urokiem historii, tylko patroszył tekst, szukając potrzebnych motywów, tropów, które miał odpowiednio przedstawić podejrzliwej pani polonistce. A jak pominąłeś któryś z nich. ...

MONETA NA CHODNIKU

  MONETA NA CHODNIKU   Znalazł starzec monetę Ja nie znalazłem niczego jeszcze Czas to pieniądz Ja czasu mam wiele Lubię tak myśleć By szukać pieniędzy Na dole Licząc płyty chodnikowe Omijać lustrzane twarze W których tyle możliwych zdarzeń Tylko pod nogi, pod nogi Aż Moneta między petami się znajdzie Znajdę czas By wierzyć Że wciąż mam jutro Pojutrze wieczność młodość