Posty

POWRÓT DO TAMTYCH DNI

    Ojciec dawno temu wyruszył ze znienawidzonego czerwonego kraju i zamienił go na niebieskie niebo pełne białych gwiazd, pod którymi już tyle emigrantów pochowało swoje sny. Jak to ironizował Mrożek, opisywał Redliński i wreszcie jak pokazał Zaorski. Szczęśliwego Nowego Jorku. Miło to sobie powtarzać, gdy codziennie chwyta się mopa i przeciera te brudne pasaże, po których chodzą ci uśmiechnięci Amerykanie. Ale nie ważne. Było się za Oceanem i można się pochwalić synowi, sąsiadom. Trzeba robić wokół siebie legendę, to zawsze otwiera drzwi do czegoś nowego. Ojciec wrócił z Ameryki jak Kolumb, który właśnie przywiózł zdobyte trofea z ziemi obiecanej. Te wielkie walizki, te zabawki, gadżety, płyty, mity! I ta czerwona sukienka dla mamy jak na jakąś premierę filmową. Mama przecież jest aktorką. Trudno powiedzieć, czy teraz to wzruszenie to jej gra, czy to tak naprawdę? Wszystko tak pięknie jak w jakiejś sztucznej telenoweli. Te piękne, nowe ubrania, ta czerwona sukienka. Ojciec...

LALKA

BIEDNY PAN WOKULSKI   Pamiętam, jak w szkole przerabialiśmy „Lalkę”. Dla wielu z nas, znudzonych już mocno wydumanymi abstrakcjami Słowackiego czy zbyt patetycznymi frazami Mickiewicza, ta historia o bogatym kupcu, który stworzył siebie od nowa (self-made man) była naprawdę czymś ożywczym a może nawet inspirującym. Nawet ci, którzy nie przepadali za językiem polskim mówili, że wreszcie jest coś do poczytania, bo wcześniej to jakieś poetyckie pierdoły, jakieś widma duchy i nie wiadomo, jak w ogóle to ogarnąć…zwłaszcza w arkuszu maturalnym, gdzie liczy się przecież ścisłość wypowiedzi. Chociaż w tamtym nerwowym czasie przygotowywania do matury trudno było tak po prostu się zrelaksować nad książką, gdy jeszcze były inne przedmioty do zaliczenia. Zestresowany młody czytelnik nie tyle skupiał się nad urodą języka, urokiem historii, tylko patroszył tekst, szukając potrzebnych motywów, tropów, które miał odpowiednio przedstawić podejrzliwej pani polonistce. A jak pominąłeś któryś z nich. ...

MONETA NA CHODNIKU

  MONETA NA CHODNIKU   Znalazł starzec monetę Ja nie znalazłem niczego jeszcze Czas to pieniądz Ja czasu mam wiele Lubię tak myśleć By szukać pieniędzy Na dole Licząc płyty chodnikowe Omijać lustrzane twarze W których tyle możliwych zdarzeń Tylko pod nogi, pod nogi Aż Moneta między petami się znajdzie Znajdę czas By wierzyć Że wciąż mam jutro Pojutrze wieczność młodość