TYLKO STRACH


 TYLKO STRACH

 

Ten film obok „Pętli”, „Żółtego szalika”, „Pod Mocnym Aniołem” czy „Powrotu do tamtych dni” wpisuje się w nurt kina „procentowego”, gdzie kamera z filtrem denka od butelki bardzo wnikliwie przygląda się bohaterce tego dramatu. Redaktor Katarzyna Sosnowska z racji tego, że często występuje przed kamerami jako dziennikarka, czuje na sobie zawsze czyjeś ciekawskie oko, przed którym próbuje ciągle grać lepszą niż jest w rzeczywistości. To ją w końcu doprowadziło do tego, że najczęściej widziała siebie lepszą i silniejszą po kilku głębszych kieliszkach. Na odwagę, na ambicję! Zdrowie! Aż w końcu rozbiła się na kawałki. Minęło trochę czasu. Terapia, odwyk. Teraz próbuje wrócić, wziąć głębszy oddech, złapać równowagę. Wyplątać się z tych sieci, które ciągnęły ją jak kukiełkę w zbyt wiele różnych stron. Ale oczywiście nie jest to proste. Oka kamery nie da się tak łatwo oszukać, jak naiwnego przyjaciela, który daje kolejną szansę. Od razu widać trzęsące się dłonie i jakiś niepokój. Pani redaktor bynajmniej nie przeżywa tu na wizji trudnej sytuacji politycznej odradzającej się Polski i rozmowy z Januszem Korwinem-Mikke. Ona cały czas myśli o kolejnym głębszym, w którym mogłaby się zanurzyć cała, by tak odpłynęła w jakąś cudowną krainę. Oko kamery niczym denko kolejnej butelki już się zbliża. Plusk, plusk. Wszyscy piją, bo ciężko. Nawet w robocie. Panowie kamerzyści i dźwiękowcy. Nikt nie lubi na trzeźwo robić reportaży z tej smutnej Polski. Wszyscy piją, by zapomnieć. Plusk, plusk!

 

Kolejny przepłynięty basen. Katarzyna próbuje odreagować to napięcie sportem, ale nie może wyprzeć tej cudownej fantazji, że oto płynie w basenie pełnym alkoholu, który napiera na nią coraz mocniej. Nie, nie. Jest już dobrze! To była tylko fantazja. Ale czy aby? Ta wątpliwość, ten znak zapytania, zakręcający się jak pętla, trzy kropeczki, niedomówienie. Kortyzol i adrenalina uderzają nieprzyjemnie, wybudzając w środku nocy. Człowiek coś chce zrobić. Zabić jakoś bezczynność. Przelać na papier te wątpliwości, gdy w głowie tak wiele częstotliwości. Rozstrojone, jęczące, piszczące skrzypce czy jakieś inne muzyczne efekty spod ręki Piotra Rubika doskonale podbijają napięcie. Niepewność jakaś dziwna. Czy aby na pewno wszystko na swoim miejscu? Czy ona/on mnie kocha, czy jest z litości? Może jest ktoś inny? Czy nigdzie nie ma alkoholu? Może trzeba go znaleźć i się go pozbyć. Czyżby kolejne sprzątanie? Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Poz-być? Masz na myśli: wylać do zlewu, czy może wypić na koniec? Z kim ja rozmawiam, kogo ja pytam? Sabotuję sam siebie i zastawiam sidła, bo tak bardzo nienawidzę siebie. Że nie chcę sobie dać drugiej szansy. Nie mam siły na takie prowizorki i protezy! Ja doskonały, najlepszy! Teraz taki żebrak oczekujący drugiej szansy! To się w głowie nie mieści! Pycha mnie gubi. Samobiczowanie, potępianie! Druga szansa i w policzek! Muszę się napić. Muszę, duszę, służę! Rymowanki, skakanki, łapanki! Czego się tu złapać, by poczuć bezpieczny kontekst? Czy wciąż mam ten kluczyk do skrytki, gdzie jest ukryta butelka? Czy może tym kluczykiem chcę otworzyć bramę do krainy, gdzie będę wolna? Gdzie ten uprzejmy barman, co podawał alkohol bohaterowi w „Lśnieniu”?

Anna Dymna rzeczywiście tu błyszczy, ukazując zmagania się alkoholika ze sobą i z oczekiwaniami wobec niego, kiedy co chwila się zaciąga kredyt zaufania u siebie i każdego, próbując go spłacić wstydem, żalem i gorzkimi łzami. Łzami, które ocierają tu cierpliwie: narzeczony Katarzyny, Tomek (Krzysztof Globisz), szef i przyjaciel Katarzyny, Karol (Jerzy Trela), pani doktor (Stanisława Celińska, która prywatnie również miała za sobą zmagania z alkoholem) przepisująca kolejne recepty. Opiekun grupy AA, Andrzej (Cezary Pazura) czy jedna z weteranek meetingów (Dorota Pomykała). Ta ostatnia dość nieufnie przygląda się poczynaniom Katarzyny, wyczuwając, że Sosnowska chyba oszukuje siebie i swoje otoczenie. Sama przezornie chodzi na spotkania już wiele lat i widziała niejednego alkoholika. Teraz właśnie na grupę wsparcia przybywa młoda Bożena (Dorota Segda), „debiutantka”, która musi się jakoś odsłonić przed starymi wygami i przyznać, że mocno pociąga z gwintu, mimo, że jest młodą matką dwójki dzieci. Czy naprawdę nie ma dla kogo żyć? Warto tu wspomnieć na marginesie, że Cezary Pazura i Dorota Segda spotkają się dwa lata później, w 1995 roku na planie filmu „Tato”, gdzie w najstraszniejszej scenie Segda z dzikim obłędem w oczach wbije nóż niepijącemu alkoholikowi Cezaremu. Scena, jak z horroru, która mocno zapada w pamięć.

 

A tu podczas tych spotkań AA wciąż trzeba pamiętać skąd się przybyło. Z alkoholowej otchłani, gdzie leżało się zapitym, w brudnych ubraniach, w takim stanie, że nikt nie zwracał na nas uwagi, bo byliśmy śmieciami. Z takiego miejsca właśnie przybyła przestraszona Bożenka. Ta biedna sierotka potrzebuje jakiejś przewodniczki w tym labiryncie uzależnienia. Potrzebuje symbolicznej Matki, która ją jakoś przeprowadzi na drugą stronę. To dobra okazja dla starszej i już doświadczonej Katarzyny, by wziąć pod swoje skrzydła Bożenę. Tak uważa Andrzej. Może w ten sposób obie kobiety na tym zyskają. Niepewna Katarzyna poczuje w sobie siłę mentorki, by motywować Bożenę jak młodszą siostrę albo córkę, a Bożena z kolei zobaczy, że nawet ludzie popularni, z telewizji walczą ze swoimi demonami.

 

Pytanie, czy obie kobiety się odnajdą w swoich słabościach czy może jeszcze bardziej runą w przepaść, by wreszcie przestać się oszukiwać?

 

 

 

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

GREG ZORBA. PIĘKNA KATASTROFA

BAJKA O POCIĄGU

LALKA