KLUB ZŁAMANYCH WERSÓW
My uliczni poeci
umierają
Umierający w każdej chwili
Niedowierzamy światu
Dla samych siebie
To robimy
Spotykamy się
Po każdej złej
Dopisujemy sonety na ścianach
Kończymy rozpoczęte
Sztuki
Ludzie nas nie rozumieją
Bo my chyba sami
Nie wiemy
Jak siebie rozumieć
Raz gramy dwór książęcy
Próbujemy czytać ten ważny tekst po swojemu
Potem znowu z ciężkim tonem wracamy do obowiązków
Nawet nie jest ważne
Jak odbie ramy swoje wczorajsze wyglądy
To przestaje być ważne w odbiciu dzisiejszej rozmowy
Przyodziewamy dziwne pozy myślicieli
Ale chyba czu
jemy
Że to z nami się
Nie zgadza
Piszemy do szuflad
Aby po latach
Ktoś nas po prostu poczytał…znalazł…I zabrał daleko…
Spalił, wdychał, drażnił nozdrza
Rozgrzebał popiół
Odszedł z nami
Komentarze
Prześlij komentarz