Posty

WYSOKA WIEŻA

Obraz
  To wysoka wieża Uwierz mi, dużo schodów i komnat W których trzeba się tłumaczyć z poprzednich Kroków i obecności w cudzym łożu Ale najpierw jest ten park Długa aleja Długa droga pełna argumentów Ty w czerni chwytasz wszystkie Cele i rzucasz się na oślep Jak nietoperz Ja czekam z monetą zardzewiałą Z której już zeszło Cierpliwe oblicze króla No chodź, co tak stoisz, gotów jestem Pomyśleć, że teraz ty się opierasz Okryj się płaszczem Ja lubię jak wiatr Uderza w pierś i policzkuje To takie filmowe No wiesz Jeszcze jak we włosach faluje No dalej chamie, wiej!   — nie to nie do ciebie Najwyżej się przeziębię Chodźmy A nam czas w drogę aż Do tej wierzby A tam dalej wieża, wieża na którą musimy wejść,   — a co dalej?   — Nie pytaj Jeszcze nie teraz. Cieszmy się tym spokojnym dialogiem W spokojnym tempie bolera Nieśpiesznym krokiem ludzi, którzy mają za sobą I nawet na te nimfy nie patrzą z tęsknotą Ni...

STOWARZYSZENIE UMARŁYCH POETÓW

Obraz
  O poranku wychodzą, gdy wszystko drży na cienkiej strunie harfy Gdy moneta jeszcze wiruje w powietrzu Skrzydła kolibra I lekkość Przed ostatecznym wyborem   W ciemnych płaszczach kroczą w swym kondukcie, zostawiając za sobą Pola usiane słodkim ziarnem Chciałbym biec za nimi Otrzeć szybko pot z czoła Chciałbym wiedzieć, gdzie znikają tak nagle Gdy nagle koścista ręka zatrzymuje mnie w progu. Właśnie wtedy gdy rzucają nam kłody Chcemy zanurzyć się w ramionach słów Głębokich jak   studnie, sztolnie, przepaście   Smakować spadanie jak słodkie cukierki Przynoszone w chorobie   Oni jak grabarze co kopią w błotnistej glinie Grzęzną ze swymi znaczeniami, spowalniają Oczywiste wieści, ohydne dosłown Ości Omijają kościec, kopią dalej Przede mną przepaść Długi czas minie, aż znak wbiją nad mogiłą I kropkę postawią I znak zmieni się w ciało

REFLEKCJE ULICY

Obraz
  Jak to fajnie, że mówią do mnie jeszcze na ty, gdy o coś pytają Na ulicy To nie teleturniej Lecz biuro rzeczy znalezionych Generalnie Ludzie szukają Pochodni Tytoniowych By poświecić sobie W tunelu życia Lub Dżina w butelce, by spełnił życzenie Aż znajdą drogę do wiesz czego Fajnie jeszcze, że mówią do mnie na ty Choć już nie sprawdzają dowodu, gdy wykupuję asortyment Na seans spirytyczny To nie przejęzyczenie Ale mam nadzieję Ślepą Że wywołam tamtego ducha złotego wieku.