WYSOKA WIEŻA
To wysoka wieża Uwierz mi, dużo schodów i komnat W których trzeba się tłumaczyć z poprzednich Kroków i obecności w cudzym łożu Ale najpierw jest ten park Długa aleja Długa droga pełna argumentów Ty w czerni chwytasz wszystkie Cele i rzucasz się na oślep Jak nietoperz Ja czekam z monetą zardzewiałą Z której już zeszło Cierpliwe oblicze króla No chodź, co tak stoisz, gotów jestem Pomyśleć, że teraz ty się opierasz Okryj się płaszczem Ja lubię jak wiatr Uderza w pierś i policzkuje To takie filmowe No wiesz Jeszcze jak we włosach faluje No dalej chamie, wiej! — nie to nie do ciebie Najwyżej się przeziębię Chodźmy A nam czas w drogę aż Do tej wierzby A tam dalej wieża, wieża na którą musimy wejść, — a co dalej? — Nie pytaj Jeszcze nie teraz. Cieszmy się tym spokojnym dialogiem W spokojnym tempie bolera Nieśpiesznym krokiem ludzi, którzy mają za sobą I nawet na te nimfy nie patrzą z tęsknotą Ni...