SIEKIEREZADA
PÓKI RĄBIEMY PÓTY ŻYJEMY
I zniknąć w tej białej otchłani
Gdzieś głęboko i dalej
gdzieś między drzewami
I nimf szeptami
Zabrać siekierę
Jak oręż ostatni
I rąbać drzewa
By tak wyjść z tej matni
Wyrąbać las cały
Wyrąbać te uczucia
Co za człekiem gnały
Wyrąbać siebie od nowa
Albo wyciąć tylko serce
Niech zostanie głowa
Gdzie rozsądek się tłucze
Jak samotna
siekiera bez drzewa
Albo jednym cięciem
Tak bezkompromisowo
ściąć zupełnie
tak tylko starzy drwale mogą
ściąć
to wszystko
naiwność młodą
cały las marzeń
niemożliwych zdarzeń
z ukochaną
co zostawiła w sercu
taką ostrą drzazgę
że po niej i za nią
nic nie jest ważne
tylko w tej bieli
pośród drzew
jakoś raźniej
tam, śnieg, tu drzewo
w sercu ogień
kartofle, pień
kolejna noc, potem dzień
runął ostatni
dąb sprawiedliwy
no dalej,
rąb, ścinaj
do diabła
przemijaj
aż znikniesz między gałęziami
aż zgubisz się między drzazgami
I białymi snami
O tej jednej
Jedynej
Której nie ściąłeś
Bo jak przeciąć wiatr
Ogień, wodę
Tą dziwną uczuć
przygodę
Komentarze
Prześlij komentarz