Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2026

LALKA

BIEDNY PAN WOKULSKI   Pamiętam, jak w szkole przerabialiśmy „Lalkę”. Dla wielu z nas, znudzonych już mocno wydumanymi abstrakcjami Słowackiego czy zbyt patetycznymi frazami Mickiewicza, ta historia o bogatym kupcu, który stworzył siebie od nowa (self-made man) była naprawdę czymś ożywczym a może nawet inspirującym. Nawet ci, którzy nie przepadali za językiem polskim mówili, że wreszcie jest coś do poczytania, bo wcześniej to jakieś poetyckie pierdoły, jakieś widma duchy i nie wiadomo, jak w ogóle to ogarnąć…zwłaszcza w arkuszu maturalnym, gdzie liczy się przecież ścisłość wypowiedzi. Chociaż w tamtym nerwowym czasie przygotowywania do matury trudno było tak po prostu się zrelaksować nad książką, gdy jeszcze były inne przedmioty do zaliczenia. Zestresowany młody czytelnik nie tyle skupiał się nad urodą języka, urokiem historii, tylko patroszył tekst, szukając potrzebnych motywów, tropów, które miał odpowiednio przedstawić podejrzliwej pani polonistce. A jak pominąłeś któryś z nich. ...